czwartek, 1 października 2009

Mediolan

Ani słowa o Mediolanie? No cóż, nie lubię Włochów, ale nie do tego stopnia, żeby pomijać ich całkowicie. Zaraz tu nadrobimy. Od razu mówię, że kilka kolekcji dało mi sporo radości. A teraz szczegóły.
Oczywiście najbardziej podobała mi się kolekcja Marni. Tym razem ekstrawagancja pani Castiglioni naprawdę mogła zaszokować konserwatystów modowych, którzy wierzą np. w gustowne kostiumiki Armaniego. Ot - miks szalony. Na głowach chustki jak u hippisów, na nogach legginsy do pół łydki w pasy, a do tego wszystkiego warstwy i szalone skarpetki z sandałami. Projektanta pokazała dość niestandardowe podejście do sylwetki. Kobieta Marni nie jest pocięta na dwa kawałki z talią w środku: raczej wyłania się z warstwowego stroju, który poświadcza o jej dziwactwie. No właśnie. Ten pokaz mnie zachwyca, ale czy nie byłabym w tym wszystkim ciotką-klotką? Sama moda jest cudowna, ale praktycznie siebie w tym nie widzę: dobrze, że mnie nie stać ;-D

Dolce&Gabbana w swej głównej linii zrobili coś dość niespodziewanego, a mianowicie totalnie zanurzyli się stylistyce Goth etc. Z jednej strony androginiczne wizerunki w kamizelkach oraz obcisłych garniturach, z drugiej rockowe damy w siatce i czarnych falbankach. Myślałam, że ten pomysł na modę już się zgrał w ubiegłym sezonie... Jednak mistrzostwo kroju niektórych tych rzeczy jest wprost olśniewające. There:

U Missoni po staremu, tzn. sweterkowo. Temperatura się podniosła, gdyż Angela Missoni ma współpracować na wiosnę z HM... W tej wiosennej kolekcji dużo nawiązań do historii marki, a poza tym - będzie bardzo bardzo długo!

Sympatyczni panowie Aquilano.Rimondi uraczyli nas powrotem do wielkiego haute-couture. Wspaniale zdobione kreacje... naprawdę cudowne:

W kolekcji Iceberg pojawił się motyw uszy myszki Mickey. Tym razem uszy wylądowały na kobiecych piersiach! Przemieszczały się również w stronę ramion! Ależ dopiero. To chyba najbardziej konstrukcyjna kolekcja z Mediolanu. Do tego w moim zdaniu dość widowiskowa. Może nawet efekciarska. Who knows.

Francesco Scognamiglio to projektant, który już od kilku sezonów mnie zachwyca. Głównie historyczną inspiracją w tworzeniu ubioru. Jego wielkie bufki to już dla mnie klasyka. Elegancja jego projektów ma w sobie coś z YSL. Są po prostu szalenie szykowne w troszkę cygańskim sensie tego słowa.

Madame Prada jak zwykle ostatnio szaleje. Tym razem porwała jedwab w kolorze szarym. Pokazała taż mikrokombinezony oraz cudowne, ale to naprawdę cudowne wzorzyste płaszcze. Jest też malowany we wczasowe wzory jedwab, zdobienia kryształami i kresze. Do wszystkie usta jak u gumowej lali ;-) A mi się wszystko i tak kojarzy z kryształowymi żyrandolami, które niedawno kupowałam :-D


Moschino to festiwal przerysowania. Nie od dziś. Jeśli sukienka w wisienki czy szanelka to tylko tutaj. Jeszcze bardziej kolorowo jest w linii Moschino C&C.

2 komentarze:

Martynique pisze...

Angielski nie jest moją mocną stroną, ale dzięki za poprawienie mojegu postu :)

Podoba mi się kolekcja Iceberg!

Anonimowy pisze...

Fajoskie! Najlepsza nota o uszach! ;)