piątek, 24 lutego 2012

Here is London

Wszyscy już w Mediolanie, a my jeszcze w Londynie! All this is going way to fast... Nie nadążam. Wczorajszy pokaz Prady oglądałam w wielkiej ekscytacji, ale te buty, te buty.... okropieństwo! W świecie pogłoski, jakoby Raf Simons miał trafić do Diora, a Jil Sander wraca jako projektantka do swojej marki - chyba czekają nas spore przetasowania. A w Londynie było całkiem dobrze, a najlepiej u Jonathana Saundersa, który wyrasta na czołowego brytyjskiego projektanta.
  
Saunders  jest projektantem, który stworzył już swój własny styl: nieodmiennie prezentuje świetne krawiectwo, zaskakujące połączenia kolorystyczne, nieoczywiste wzory - wszystko w dobrym, nieostentacyjnym stylu. Jesienna kolekcja jest przede wszystkim świetnie uszyta - dominują tu dwurzędowe płaszcze i marynarki w stylu lat 70tych, kobiece taliowane sukienki, spodnie o wysokiej talii i prostych nogawkach. Wśród tkanin dominuje połyskliwy żakard i melanżowa wełna w kolorach od bordo i czerwieni, poprzez beże i szarości, pastelowe błękity i fiolety do szmaragdu. Wśród deseni drobny, "krawatowy" graficzny motyw na żakardzie, duże kwiaty, kratka. Kolekcja Saundersa zachwyca spójnością, wręcz czystością wizji. Jest to jakby kompletny, jesienny styl. No i te płaszcze - to będzie absolutny przebój przyszłego sezonu - po pokazie Prady wiemy to już na 100%.
  
Christopher Kane natomiast poszedł w gotyk. Bohaterki jego kolekcji to złe dziewczynki - noszą wyłącznie czerń, granat i bordo. Jeśli kwiaty, to tylko flokowane, graficzne, zimne róże - no może z małym odstępstwem dla haftowanej, zygzakowej łączki. No i panterka. W kolekcji Kane'a dominują świetne sukienki z lamowanymi skórą gorsetami, uszyte z ukochanej przez niego w tym sezonie sztywnej tkaniny z motywem słojów drewna.  Do tego poraz kolejny dwurzędowe marynarki, proste płaszcze lub grube swetry w warkocze. Na stopach mocne, czarne skórzane buty. Jednym słowem - kolejny mocny trend jesieni: kobieta z półświatka - wszystko w równie wspaniałej wersji - choć bez tego londyńskiego luzu - w nowej kolekcji Gucci.

 
 Świetna jesienna kolekcja Paula Smitha. Jak zwykle wielka inspiracja męskim stylem i typowo miejski look - świetne marynarki z wełny i weluru, płaszcze oversize otulające sylwetkę, doskonałe spodnie i taliowane spódnice. Motyw przewodni: poziome paski w odcieniach fioletu i bordo. Kolory stonowane - z dużą dawką szmaragdu. Po prostu świetna kolekcja. Dla mnie absolutnym klejnotem tej kolekcji - jest drapowana sukienka-płaszcz, uszyta na bazie klasycznej marynarki. Cudowna! Świetna moda do noszenia - bez przebieranek, teatru i pretensji!
  
O braku teatru nie można powiedzieć w przypadku kolekcji McQ. Mniej ekskluzywna linia McQueen pierwszy raz została z taką ceremonią pokazana, a projektantka Sarah Burton stworzyła iście McQueenowskie kreacje. Oczywiście nie ma tu aż takich ekstrawagancji, jakie zapewne zobaczymy za kilka dni w Paryżu, właściwie haute couture są tylko fryzury modelek. W kolekcji przede wszystkim płaszcze - wojskowe, dwutonowe, w odcieniach zieleni, ale też czarne, skórzane, z mocnymi dodatkami w postaci futra. Pojawiają się też wspaniałe aplikacje i hafty - z motywem kwiatów i jesiennych liści. Do tego pojawiające się tu i ówdzie angielska krata. Świetne są sukienki - dramatycznie taliowane, odszyte koronkowym karczkiem. Kolekcja piękna, ale ja czekam na paryski pokaz McQueen.
 
Równie romantyczną kolekcję pokazał Marios Schwab. Schwab jednakowoż poszedł w przedwojnie. Kształt zapożyczył ze sztuki Art Deco - opływowe, roślinne, miękkie, a jednocześnie geometryczne, przemyślane. Stylistycznie sięgnął do ikony Marleny Dietrich (znowu!) - w kolekcji styl bardzo kobiecy, elegancki, szykowny. Dominują wspaniałe sukienki z aplikacjami Art Deco, zaokrąglonymi dekoltami, naszywanymi obłymi kieszeniami, wyraźnie zaznaczoną talią. Schwab sięga po przeźroczystości, które wspaniałe wykorzystuje w ostatnich sukniach wieczorowych, bardzo kojarzących się ze stylem Givenchy.  Kolory słabo nasycony, eteryczne. Do wszystkiego t-bary i bardzo stylowe kapelusze. Niezwykle wdzięczna kolekcja!
 
Nowa kolekcja Burberry przejdzie do historii z powodu pochodu wielkich pasiastych parasoli. Same projekty Christophera Bailey na mnie nie robią jakiegoś ogromnego wrażenia - wybaczcie, nie rozumiem szału związanego z Burberry - rozczulam się tylko nad podjedzonym przez mole kaszmirowym płaszczem tej marki sprzed kilku dekad, gdy wisi na wieszaku z ceną 1 złoty :( W nowej kolekcji jak zwykle sportowy, nowoczesny miejski styl w brytyjskiej tradycji. W tym sezonie wzbogacony o wielkie kieszenie typu cargo (widzieliśmy je już w Ameryce), wspaniałe spódnice ze spiralnymi falbanami, baskinki. Duże poziome paski, bo i gipiura - pojawia się nawet tutaj: spódnice z koronki i sportowa kurtka? Czemu nie!  No i aksamit - miękki, cudownie lśniący, przepiękna tkanina dla prawdziwie eleganckich ludzi, którzy... nie mają kotów perskich! ;D
 
Na koniec mojego krótkiego przeglądu trochę minimalizmu. Choć gdy patrzę na nową kolekcję Acne, to raczej myślę o maksymalizmie - tyle tu oversize'ów, wielkich plam koloru! Kolekcja Acne bardzo artystyczna (Bauhaus?) i bardzo geoetryczna: dominują duże płaszcze o niezwykle miękkich liniach, skrojone zdecydowanie: typowe "statement coats".  Dużo mocnego koloru, aż do fluo i ciekawie przebarwione moro XXL - tym razem żółte! Do łask powracają też szerokie paski - pomalowane geometrycznie tak, aby wyszczuplić talię. Taką modę to ja lubię.

I na koniec mój ulubiony Richard Nicoll, który postanowił przedstawić minimalistyczne podejście do zagadnienia odzieży biurowej. Zainspirowany m.in filmami Tati (znam entuzjastów Tati, to chyba religia!) stworzył prostotę w monochormatycznych barwach: od bieli, przez szarość, kobalt po żółty i pomarańcz. Wszystko w tej kolekcji jest minimalne, nawet sama ilość modeli - prosta sukienka, prosta bluzka, prosty płaszcz, proste spodnie. Do tego - duża, prosta teczka. W sam raz do pracy! Jedyna ekstrawagancja to metaliczne buty - genialnie wygląda na tle tej prostoty.
 




5 komentarzy:

Klandestino pisze...

Marios Schwab -chylę czoła.

Simply a Lifestyle pisze...

o matko! jaki genialny blog, dawno takiego nie widziałem, prezentujesz modę na bardoz wysokim poziomie, super!
pozdrawiam
i dodaję do obserwowanych

http://simplyalifestyle.blogspot.com/

Verif pisze...

Czemu te kobiety na pierwszym zdjęciu mają fruzyrę jak transformator Tesli? Czy ma to jakiś ukryty sens, którego nie jestem wstanie zrozumieć?

Anonimowy pisze...

Do tego repertuaru idealnie pasowały by skarpety sportowe. Nadałyby trochę dynamiki.

Anonimowy pisze...

wow, gdyby te włosy pomalować na złoto to by mogły robić jako baterie solarne bez problemu. szczególnie ten niby kok. ash ta moda...