sobota, 9 października 2010

SWAP, czyli październik miesiącem wymieniania

Na chwilkę wyprowadzamy blog z Paryża i robimy wycieczkę do Warszawy ;) W tym roku portal Stylio drugi raz zorganizował akcję "Dzień bezgotówkowej wymiany ciuchów", co różnym osobom pełnym inicjatywy dało możliwość organizowania SWAPów i tym podobnych wydarzeń modowych. Warszawską imprezę zorganizowała m.in. znana wszystkim bloggerka Suzaa, a wymienianie i kupowanie ciuchów miało miejsce w "Obiekcie znalezionym" pod Zachętą. No cóż - miałam dziś niezły ubaw, patrząc jak ciuchy piętrzą się na marmurowych schodach, o których pisałam w ostatnim poście ;-) Prawie wdarły się do szacownego gmachu owej czcigodnej świątyni sztuk... Stwierdzam, że odczuwały (jeżeli ciuchy mogą odczuwać) instynktowne przyciąganie do prac Annette Messanger, znajdujących się dwa piętra wyżej!



Poza swapowiczami w Obiekcie swoje ciuchy prezentowały również online'owe sklepy - szczególnie lubię takie okazje do obmacania sobie rzeczy, które znam tylko z bajecznych zdjęć w internecie. Jako konfekcyjna fetyszystka poczułam sie wreszcie spełniona. Zresztą była to już druga taka impreza w Obiekcie - podczas grudniowej Moustache Yard Sale można było do woli macać ciuchy Green Establishmentu, Auć Bella (sklep obecnie przeniósł się do fabryki Konesera) czy projektantek Zemełka i Pirowska (zwłaszcza ich ciuchy po obmacaniu wydały mi się warte każdej kasy - perfekcyjne wykonanie!). Dzisiaj na SWAPie objerzałam sobie solidnie ubrania i akcesoria z prężnie rozwijającego się internetowego mulitibrandu Modmod, który kojarzycie już zapewne m. in. z bloga Harel. Natychmiast zapragnęłam mieć koszulkę z Krecikiem, ale też świetne sukienki hiszpańskiej marki Kling (dobre tkaninowo i fajnie, kobieco skrojone) oraz londyńskiej Eucalyptus Clothing (sukienka w paseczki wyglądała wypisz wymaluj jak kreacje Vivienne Westwood). Zachwyciły mnie też opaski "Zip Friendly" z kolekcji Maja Miusow dla Modmod - fantastyczny gadżet, a wykonanie robi wrażenie swoją pieczołowitością ;-)



Kilka kroków dalej znalazłam kolejny multibrand, Ejtyfree. Dziewczyny, z którymi świetnie mi się rozmawiało, promują w Polsce amerykańskie marki, zupełnie niedostępne w sklepach stacjonarnych, takie jak Wildfox Couture, Juicy Couture czy CC Skye. Półka cenowa nieco wyższa, ale też odzież podczas mojej taktylnej inspekcji ;-) została zweryfikowana jako solidna tkaninowo - swetry z mięciutkiej wełny, jedwab i dobra bawełna. Na koszulkach naprawde fajne nadruki ;-) No i można u nich dostać sukienki BCBG Max Azria i t-shirty Marca Jacobsa...

Z vintage'owego frontu w Obiekcie pojawiły się sympatyczne dziewczyny z CiuchoweLove. Doceniam takie przedsięwzięcia, gdzie słowo "vintage" naprawdę znaczy to, co powinno: ciuchy sprzed co najmniej 20 lat w naprawdę oryginalnym wydaniu. Po kolekcji widać, że jest dziełem koneserek - a można tu znaleźć praktycznie wszystko od fenomentalnej skórzanej kurtki z tęczowo kolorowego zamszu po suknię ślubną retro czy autorską "ciężką" biżuterię. Już wkrótce CiuchoweLove będzie dostępne w galerii Stara Ochota - serdecznie polecam!



Miłośniczki przypinek (i nie tylko) na SWAPie miały okazję zaopatrzyć się w Popo Galerii - przyznaję, że te broszki w realu wyglądają jeszcze fajniej niż na zdjęciach: wykrojone z tkanin malutkie zwierzątka automatycznie przenoszą człowieka do innego świata, no mówię wam: lepsze od kadzidełek i innych dopalaczy ;D

Oprócz autorskiej biżuterii w Obiekcie zagościły też autorskie ciuchy - pierwszy raz oglądałam ubrania projektu Madoxa i naprawdę mi się spodobały. Młody projektant Damian Nowacki specjalizuje się w modzie męskiej, na SWAPie zaprezentował kolekcję ekstrawaganckich męskich spodni, a zachwyciła mnie przede wszystkim dbałość o detal. Worki kieszeniowe i odszycia lamowane charakterystycznymi "dworskimi" tkaninami (np. moim ukochanym żakardem), a spodnie ciekawe konstrukcyjnie i uszyte z dobrych gatunkowo wełen. Kolejny raz przekonuję się, że w dobrym projektowaniu liczy się przede wszystkim pasja, a nie dyplom ASP. No a spodnie równie fajnie wyglądają na żądnych mody kobietach - SWAPowa cena 200 złotych wydała mi się wyjątkowo atrakcyjna za tak szlachetne tkaniny! Myślę, że o Madoxie jeszcze usłyszymy.



A na koniec bonus, który wypatrzyłam w oknie galerii na Nowym Świecie. Ciągle wraca do mnie obraz jedwabiu drukowanego w twarze marynarzy z wiosennej kolekcji Castelbajaca. Kiedyś na Wittgensteinowskiej ścieżce mocno interesowałam się teoriami obrazów zwielokrotnionych i chyba dlatego te projekty tak wyryły mi się w pamięci. Tymczasem dzisiaj w witrynie - suknia ślubna z jedwabych falban z nadrukiem pary młodej z przeszłości - wow, ależ piękne! To się nazywa witryna!


PS. I moje najnowsze internetowe odkrycie - blog Manrepeller: dawno już się tak nie uśmiałam z modowego bloga :DDD

3 komentarze:

eliwer pisze...

spodnie z przedostatnich zdjęc wyglądają swietnie. ciekawa jestem jak leżą.
w.

maja miusow pisze...

dziękuje za te miłe słowa, i z przyjemnością służę w przyszłości akcesoriami;)pozdrawiam x

PaT pisze...

Widzę moje kolczyki na zdjeciu :) Ogólnie przyjemnie czytało się Twoj wpis. Pozdrawiam i mam nadzieje, ze do zobaczenia na kolejnym SWAPie :)