piątek, 10 września 2010

New York Fashion Week 1

Wow, zaczęło się! ;D

Po rewelacyjnej jesiennej kolekcji Bensoni w klimacie vintage byłam bardzo ciekawa, jaki będzie następny krok projektantów marki, którymi są młodzi, zdolni Benjamin Channing Clyburn i Sonia Yoon. Nie zwiodłam się: tym razem kolekcja zupełnie w stylu wracających lat 70tych - rozszerzane spodnie z przecieranej tkaniny, która trochę przypomina batik, maxi spódnice i sukienki, bardzo dziewczęcy szyk bez przeładowania i dosłowności. Do tego fantastyczna kolorystyka w zupełnie niedopowiedzianych barwach: spranych błękitach, zieleniach i ciepłych odcieniach pomarańczowego. Desenie rodem z pokazów Balenciagi, a do tego robiące ostatnio karierę solejki. Wow - pięknie zaczyna się ta wiosna!

Minimalistki z Cushnie et Ochs spuściły trochę z tonu - ich styl był może nieco nazbyt ascetyczny i jakoś do tej pory do mnie nie przemawiał. Tym razem jednak pojawiło się w kolekcji sporo draperii (oczywiście minimalistycznych...), plisy, koronki, a nawet szyfon w kwiatki! Fajna zmiana. Tradycyjnie jest tu też dużo skórzanych spodni w mocnej czerni i dopasowanych sukienek w bieli oraz emigrującym w sezony wiosenne kolorze beżowym. Najbardziej spodobał mi się beżowy garnitur z szortami: jest boski!

Kwintesencją stylu Rachel Comey jest prostota z nawiązaniem do vintage. W nowej kolekcji nie ma nic zaskakującego, a jednak styl wykreowany przez projektantkę naprawdę uwodzi: modelki wyglądają czasem jak bibliotekarki, czasem jak gimnazjalistki, a często jak ludzie sfotografowani przez łowców street-fashion. Po prostu jest to wyrafinowany styl miejski, który swą zwyczajnością odcina się od przebierania ludzi w rzeczy "najmodniejsze", albo nazbyt eleganckie. Less is more. Kolekcje Comey to kopalnia inspiracji na co dzień. Tej wiosny zdecydowanie wygrywają beżowe sukienki, biały szyfon w groszki, wysokie talie i oldskulowe desenie na spodniach. Czyli całkiem tak jak zawsze ;-)

Po obejrzeniu kolekcji Richard Chai Love zapragnęłam natychmiast mieć coś beżowego i przeźroczystego. Gama kolorów jest tu do bólu neutralna: projektant nie wychodzi poza beże, szarości, delikatne odcienie błękitu, biel i czerń. I tyle wystarczy. Trickiem Chai jest transpozycja tradycyjnych form, takich jak marynarka, spodnie czy płaszcz i wplecenie ich w warstwowy układ z nieoczywistymi elemetantami, którymi są przeźroczyste topy oraz spodnie. Z warstw tworzy się kombinacja miejskiego szyku, który ma mało wspólnego z obiegową modą. Tym razem w kolkcji Chai pojawiły się nawet cekiny - warto jednak zwrócić uwagę na ich niebanalne wykorzystanie. Nie są to kreacje rodem z dyskoteki lat 80tych: po prostu Chai jest mistrzem miejskiego stylu.

Projektanci Ruffian zainspirowali się stylem i postacią Susan Travers, jedynej kobiety, która oficjalnie służyła w Legii Cudzoziemskiej. Zaowocowało to ultraeleganckim stylem militarnym, pełnym dwurzędowych marynarek i płaszczy, mosiężnych guzików, marynarskiej bieli, wieczorowych kostiumów i sukni z jedwabiu, ale też... panterki! Panterka w tym wydaniu jest naprawdę świetna. Ze wszystkich kolekcji otwarcia, to właśnie Ruffian robi zdecydowanie największe wrażenie przede wszystkim spójnością i doskonałym pomysłem.

Po spektakularnym sukcesie Alexandra Wanga amerykańscy projektanci gremialnie wszczęli poszukiania recepty na tzw. miejską, sportową prostotę. Tym tropem poszły też projektantki Vena Cava, ze świetnym skutkiem. Proste fasony z dużą ilością halternecków, spodnie z wysokim stanem, minimalistyczne topy, a do wszystkiego drewniaki (tak, tak - zadomowiły się!). Te ostatnie spodnie to prawdziwy majstersztyk, czekam na jego sieciówkowe odzwierciedlenie.

4 komentarze:

ModoManiak pisze...

ciekawy post :)
mam do ciebie pytanie. czy to ty umieściłaś sama baner Poland FW czy to oni go od ciebie wykupili?

Anonimowy pisze...

Uwielbiam Rachel Comey! Szczególnie buty, nie wiem czy zwróciłaś na nie uwagę, od jakiegoś czasu obserwuję i są naprawdę ciekawe.
pozdrawiam WU

Sabina pisze...

Ja również od wczoraj czekam z niecierpliwością na kolejne odsłony projektantów z NYFW ;-) mnie do tej pory najbardziej uwiódł Willow, cudowne Bensoni, Christian Siriano, Chai Love <3, spektakularnie minimalistyczny BCBG Max Azria. Zabawa barwami u Petera Som'a, biel, szarość i czerń w doskonalym, luźnym wydaniu u Nicole Miller, cuuudowne ciałowe odcienie i idealne połączenie z błyskotkami na sukniach u Ports 1961 i na koniec jak dotąd najcudowniejsza kolekcja - JASON WU ! Przepiękne zestawienie kobaltu i różu, idealnie skrojone marynarki i wyśmienite spodnie ! Cu-do-wne ! Jak dotąd na NYFW królują marynarki, ciekawe co pokażą nam Londyńczcy ;-) Pozdrawiam.

P.S baardzo chętnie podysktuję o fashion weeks przez e-mail:) ms.sabinee@gmail.com

Kaka Bubu pisze...

Modomaniak: to tajemnicza wymiana barterowa ;-)

Sabina: Chętnie ;) Mnie te beże i ciałowości trochę już przerażają, ale cóż: modzie trzeba się poddawać, jak mawiał Oscar Wilde - pragnieniom można się oprzeć tylko w wiernopoddańczym geście :D