wtorek, 14 września 2010

NYFW 4 Marc Jacobs

Wow - pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali do drugiej w nocy, żeby obejrzeć stream z pokazu Jacobsa!!! Tym razem przekaz był w jakości naprawdę wspaniałej, można się było poczuć tak blisko centrum wydarzeń, że na koniec chciało się klaskać i wiwatować ;D Wow, Jacobs! Jestem pod ogromnym wrażeniem. A jeśli wszystko zmierzało w modzie do konkluzji, że lata 70te to będzie właśnie TO na przyszłe na lato, to kropkę nad i właśnie postawił Jacobs. Jakbym oglądała postaci z filmów Fassbindera! Genialny dobór barw od zgaszonego pomarańczu przez fiolety i złoto aż do rubinowych czerwieni. Wszędzie gigantyczne kwiaty i wielkie ronda kapeluszy. To było CUDOWNE! A jutro relacja dokładna. Cóż za przeżycie ;-)
...............

A teraz detale. Marc Jacobs jako projektant za każdym razem zachwyca swoją dojrzałością: jego kolekcje nie są luźnym zbiorem pomysłów na modę danego sezonu, ale spójnym i konsekwentym realizowaniem pewnej idei, którą urzeczywistnia się przy skromnym, ale wyrazistym, doborze środków. Ja przynajmniej w tym sensie jestem staromodna, że w kolekcji muszę zobaczyć to COŚ emanujące z każdej stylizacji: dopiero radość rozpoznania budzi u mnie estetyczne doświadczenia. Myślenie to schyłkowe, bo przecież epistemologia konsekwentnie chyli się ku upadkowi wobec dominacji aisthesis ;D Wkraczam tu w pewien myślowy zamęt, bo przecież Jacobsa nie cenimy tylko za kreowanie mgławicowego piękna, ale właśnie za przebiegły zmysł koncepcyjny i umiejętność rozpoznania powracającego każdorazowo Zeitgeistu :-) Jeśli moda to ciągły powrót tego samego nierozerwalnie spleciony ze śmiercią, to Jacobs równie chętnie brutalnie unicestwia (jak to teraz zrobił z wykreowaną m.in. przez siebie samego modą na lata 50te), co radośnie wskrzesza (tak jak to teraz i we wspaniałej kolekcji Resort zrobił z modą lat 70tych). Jacobs to bóg, nie ma co do tego wątpliwości! I tak jak bóg ukręcił człowieka z gliny czy wypiekł z mąki, tak też Jacobs do wykreowania lat 70tych tu i teraz nie potrzebuje zbyt wielu środków. Przede wszystkim stosuje niezwykle oszczędną i sugestywnę paletę barw. Ta kolekcja to niewiele wiecej niż zgaszone fiolety, ciepłe brązy, beże, czekolada, rubin (o, jaki piękny!), odrobina czerni, kapka złota, zgaszonego różu i ceglasty pomarańcz. Nie jest to zbyt skomplikowane, prawda? A teraz wystarczy iść zajrzeć do szafy i zobaczyć, ile takich rzeczy mamy na stanie... Chyba mało, co? ;-) Zupełnie niedzisiejsze to kolory (może oprócz beżu i rudego). A fasony? Jest równie prosto - zwiewne szyfonowe sukienki w drobny deseń w stylu retro, diagonalne pasy na szyfonowych i dzianinowych maxi, proste sukienki o spadających, bufiastych rękawach (ach ta BB!), spodnie szwedy, hot pants, satynowe marynarki i barwne płaszczyki a la safari niedyskretnie pokazujące spory kawałek spódnic. Całości dopełniają gigantyczne "tropikalne" kwiaty na paskach, szyi i we włosach, wielkie kapelusze, okulary typu mamoniówy, oldskulowa trwała ondulacja, mocny makijaż, sandały na platformie i małe torebki. Ot i cały Jacobs na przyszłą wiosnę. Z malutkiego instrumentarium stworzył coś niebywale mocnego, co przywołuje na myśl dziesiątki skojarzeń pod wielkim szyldem "The Seventies". Raz jestem u kampowego do bólu Fassbindera, raz widzę w Jodie Foster Taksówkarzu, to znowu Barbarę Streisand w Tacy bylliśmy, potem Gorączkę sobotniej nocy, przebitki z ukochanego Bertolucciego czy "Czyż nie dobija się koni?" Sydneya Pollacka. Wspaniała nowa kolekcja Jacobsa i wiemy już, jaki będzie wiodący trend przyszłego lata!



PS. Dziś o 22. kolejny pokaz Jacobsa - warto zarejestrować się na stronie marcjacobs.com: dzięki temu dostaniecie link do strony ze streamem, a przyśle je wam sam Marc Jacobs (przynajmniej tak głosi pole z nazwiskiem nadawcy ;P). Polecam, bo przekaz obejmuje również kilkanaście minut do rozpoczęcia pokazu: można się poczuć jak w NYC ;-) 

3 komentarze:

SzafaN pisze...

;) nie śpię co prawda z innego powodu, ale po tym wstępie, czekam na relację :)

Dag'marre pisze...

Wyczekałam do drugiej nad ranem, ale nie musiałam się nigdzie rejestrować, adres jest ogólnie dostępny chyba :)

Pani La Mome pisze...

Twój zachwyt nad Jacobsem jest zaraźliwy;) W każdym bądź razie marzą mi się te fioletowe portki.