sobota, 11 września 2010

New York Fashion Week 2

Jason Wu! Uuuuuuu, uuuuuuu! No naprawdę on robi się coraz bardziej cudowny z każdym sezonem! Potęga handlowa Jasona rośnie jak na drożdzach, a teraz można już kupić wszelkie akcesoria firmowane jego nazwiskiem (w tym te wspaniałe buty na platformie...). Wiosenna kolekcja rzuca na kolana. Wu kreuje niewymuszoną elegancję, zahaczając o wszelkie trendy, które od jakiegoś czasu przetaczają się przez wybiegi, jednak żadnego nie traktując w sposób dosłowny. Spodnie z wysoką talią zestawia z szyfonowymi, przeźroczystymi bluzkami z kokardą, wełniane over-size'owe marynarki wydłuża do połowy uda, doskonale dopasowane sukienki odszywa szyfonem w kwiatki, a zakładki na spódnicach (krojone jak klasyczny żabot) piętrzy w mistrzowskim geście. Nie jest to ani zbyt kobiece, ani nazbyt androgyniczne. Ta elegacja przywodzi na myśl sporo z wczesnych kolekcji Posena, przynajmniej dla mnie. Tym bardziej mi się podoba. Spośród beży, bieli, delikatnych błękitów, wybija się mocny szafir, cukierkowy róż a la Dior i odrobina pomarańczy. Przeważające w kolekcji marynarki i spódnice, sąsiadują z fantastycznie nacysonymi sukniami wieczorowymi, które mają sobie wiele (przynajmniej dla mnie) z niektórych dokonań Tisci dla Givenchy. Jestem urzeczona. Wu kolejny raz kupił mnie w całości, czapki z głów! 


BCBG Max Azria od zeszłego sezonu weszło na ścieżkę konsekwentnego minimalizmu. Nie jest tu tak ascetycznie jak u np. Kleina, ale kolekcja robi wrażenie przede wszystkim konsekwentym trzymaniem się dwóch zasad: oby było jak najprościej i oby jak najoszczędniej barwowo. Proste sukienki w bieli, zdobione wyłącznie szyfonowymi "falbanami", stopniowo ustępują miejsca podobnym projektom w beżach i delikatnych czerwieniach (z jednym, mocnym, makowym odstępstwem). Na wieczór wszystko zmienia się w czerń, z przejrzystymi koronkowymi akcentami. Ta wersja BCBG jest zdecydowanie bardziej wyrazita niż poprzednie, troszkę błądzące, wcielenie tej marki.

Inną wersję prostoty pokazali panowie z Costello Tagliapietra. Ich sposobem na beże, szarości i brązy są draperie. I w tej sztuce osiągnęli niezłą maestrię, którą być może pochwaliłaby nawet Madame Gres. Proste sukienki o niebezpiecznej długości do pół łydki w wydaniu monochromatycznym - oto recepta na wiosnę. Do tego troszkę przecieranych tkanin, które mi nieodmiennie kojarzą sie z przełomem lat 80tych i 90tych, a wyglądają trochę jak ręcznie malowany jedwab.

Nicole Miller również buduje swoją kolekcję z szarości, bieli i beżu. Warstwowe, luźne stylizacje wychodzą głównie od gry przejrzyste/nieprzejrzyste: szyfon jedwabny sąsiaduje z satyną, spod spódnic wyłaniają się szyfonowe "całuny". Jednolite tkaniny tylko kilka razy projektantka zdradza z batikami i robiącymi duże wrażenie w minimalistycznych zestawach deseniami, które na obecny czas kojarzą mi się zupełnie ze zrujnowanymi przez powódź domami łużyckimi w Bogatyni :0 Ten minimalizm już trochę mnie mierzi: zaczynam się bać tych puszczonych luzem koszul i szyfonowych spodni: sama fatalnie czuję się w takich ubraniach (jak senna zjawa), a i kilogramów dodają one niemało. Ale cóż - taka to ma być wiosna.

Mesh - to będzie chyba kluczowe słowo wiosennej mody. Przekonuję się o tym oglądając kolekcję Rag&Bone. Naprawdę co drugi pomysł bazuje na przeźroczystych tkaninach! Do tego dochodzi ispiracja "technicznymi" elementami stroju sportowego czy wojskowego. Mamy więc staniki podobne do uprzęży spadochroniarza i paski ściągane wzdłuż nogawek spodni. Tym szaleństwom towarzyszą szyfonowe sukienki w mocnej czerwieni, troszkę nadruków kojarzących się z "plażową" kolekcją Prady, no i ażurowe spódnice, które sygnalizuję w ogóle trend na ażur. Oj, zapachniało tu ektrawagancją rodem z londyńskich wybiegów.

Peter Som wreszcie dał mi jakieś kolory. Cukierkowe kolory... Chciałoby się powiedzieć: wreszcie coś letniego wśród tych letnich kolekcji! Projektant bazuje na mocnych barwach: cukierkowych różach, nasyconym błękicie, źółtym i czerwieni. Mamy tu też desenie w typowo letnie "ciapki" - to prawdziwa nowość na tym FW! ;D Dominują proste i krótkie sukienki, trapezowe płaszcze i spodnie capri. Takie energetyczne lato to ja rozumiem! Zwłaszcza biorąc pod uwagę tę okropnie szarą jesień za oknem...

2 komentarze:

Wenden pisze...

Dla mnie jak na razie bez większych emocji, jak zwykle zresztą. Z niecierpliwością czekam natomiast na jutrzejszy pokaz Marca! Dla mnie to zdecydowanie moment kulminacyjny, który otwiera wiosenny sezon!

Łyska pisze...

Jason Wu...dosłownie- czapki z głów.